Domek przy ulicy Głębokiej cz. 4 (Wolski Włodzimierz)
Strona 53
wyrzekać, wyłożywszy tyle kosztów na tą sprawę, nastręczoną pani dobrodziejce w nieszczęśliwą jakąś chwilę przez Borsuckiego, z którym przed chwilą o mało co się nie poczubiłem, jak Boga kocham, o mało co mu oczu najwyraźniej nie wydrapałem, tu na dole, pani Kontrolerowo! Nie martwmy się, nie rozpaczajmy, działajmy, działajmy! Jestem nie wiedzieć kim, jeszcze nic nie stracone, panie budowniczy! Dla samego kochanego pana Marcela nie godzi się kapitulować... wierzaj pani najszczerszej radzie najprawdziwszego przyjaciela! — dodał obsypując jeszcze raz jej rękę pocałunkami i zwracając się do Pawła, którego powolność wujenki dla tego łotra coraz bardziej gniewać i niecierpliwić zaczęła.
— Chodźmy, wujenko — rzekł grzecznie — czekają na nas.
— Może pani dobrodziejka i pan budowniczy dobrodziej raczą łaskawie pofatygować się na chwilę do nas... Po niespodzianym zmartwieniu najlepiej to odetchnąć u prawdziwych przyjaciół. Daję najświętsze słowo honorowe, cóż by to był za zaszczyt dla naszego domu!
— Którego mu z wujenką nie wyświadczymy — wtrącił ostro Paweł.
— Jak to, panie budowniczy dobrodzieju? — lękliwie i odsuwając się wybełkotał Jabłuszko.
— Tak to, że pojąć nie mogę dobroci wujenki, która pozwoliła panu mówić do siebie i odpowiadała... Daję panu słowo, że mnie tylko uszanowanie dla niej wstrzymuje...
— Laissez, Paul! — z powagą i niezadowoleniem wtrąciła wujenka.
— Bo byś pan już od dawna stoczył się tam na dół
— Chodźmy, wujenko — rzekł grzecznie — czekają na nas.
— Może pani dobrodziejka i pan budowniczy dobrodziej raczą łaskawie pofatygować się na chwilę do nas... Po niespodzianym zmartwieniu najlepiej to odetchnąć u prawdziwych przyjaciół. Daję najświętsze słowo honorowe, cóż by to był za zaszczyt dla naszego domu!
— Którego mu z wujenką nie wyświadczymy — wtrącił ostro Paweł.
— Jak to, panie budowniczy dobrodzieju? — lękliwie i odsuwając się wybełkotał Jabłuszko.
— Tak to, że pojąć nie mogę dobroci wujenki, która pozwoliła panu mówić do siebie i odpowiadała... Daję panu słowo, że mnie tylko uszanowanie dla niej wstrzymuje...
— Laissez, Paul! — z powagą i niezadowoleniem wtrąciła wujenka.
— Bo byś pan już od dawna stoczył się tam na dół
www.nfspolska.pl