Domek przy ulicy Głębokiej cz. 4 (Wolski Włodzimierz)
Strona 49
— Do jakich powodzeń? Nie rozumiem cię — zagadnął po chwili, nie podnosząc oczu i tając uśmiech zadowolenia.
— Z poczciwą kowalczanką, którą niepotrzebnie łudziłeś.
— Strzeżże mnie, Boże!
— Tak szczerze jeszcześmy nigdy ze sobą nie rozmawiali, mój bracie! — wtrącił zamyślony Paweł.
— Ach! jakże ci dziękują za to, najdroższy Pawełku! — zawołał Marcelek ciskając się mu znowu na szyję.
— Bywaj zdrów, mój bracie! Ucałuj tam ręce wujenki, muszę iść na dół!
— Et mon anacroste, Poluniu? Ten raz tylko, zlituj się! Mon anacroste.
— Zrobię ci, ale pamiętaj, że to raz ostatni.
— I pożycz mi jeszcze parę rubelków, mój aniołeczku!... Mama teraz nie ma pieniędzy, wyprowadzam się w tych dniach, trzeba mi na druk anakrostyku, oddam ci wkrótce. Tylem ci już winien, strzeżże mnie, Panie!... Pożyczysz?
— Pożyczę — odrzekł Paweł spoglądając smutno na wujecznego brata, ostatniego potomka Gulmańcewiczów, pudelkowato ufryzowanego.
II
W parę dni potem Sąd Apelacyjny po wysłuchaniu adwokata stawającego w imieniu Szpagatowicza i kuratora, a następnie krótkiej repliki adwokata Gulmańcewiczowej, nie tego atoli, co się nań tak często powoływał Jabłuszko, a który niby to zachorowawszy uprosił kolegę, żeby go zastąpił, wydał wyrok następujący,
— Z poczciwą kowalczanką, którą niepotrzebnie łudziłeś.
— Strzeżże mnie, Boże!
— Tak szczerze jeszcześmy nigdy ze sobą nie rozmawiali, mój bracie! — wtrącił zamyślony Paweł.
— Ach! jakże ci dziękują za to, najdroższy Pawełku! — zawołał Marcelek ciskając się mu znowu na szyję.
— Bywaj zdrów, mój bracie! Ucałuj tam ręce wujenki, muszę iść na dół!
— Et mon anacroste, Poluniu? Ten raz tylko, zlituj się! Mon anacroste.
— Zrobię ci, ale pamiętaj, że to raz ostatni.
— I pożycz mi jeszcze parę rubelków, mój aniołeczku!... Mama teraz nie ma pieniędzy, wyprowadzam się w tych dniach, trzeba mi na druk anakrostyku, oddam ci wkrótce. Tylem ci już winien, strzeżże mnie, Panie!... Pożyczysz?
— Pożyczę — odrzekł Paweł spoglądając smutno na wujecznego brata, ostatniego potomka Gulmańcewiczów, pudelkowato ufryzowanego.
II
W parę dni potem Sąd Apelacyjny po wysłuchaniu adwokata stawającego w imieniu Szpagatowicza i kuratora, a następnie krótkiej repliki adwokata Gulmańcewiczowej, nie tego atoli, co się nań tak często powoływał Jabłuszko, a który niby to zachorowawszy uprosił kolegę, żeby go zastąpił, wydał wyrok następujący,
www.nfspolska.pl