Domek przy ulicy Głębokiej cz. 4 (Wolski Włodzimierz)
Strona 47
Zresztą — sprawa będzie w tych dniach sądzona w apelacji i przekonasz się sam, jaki wypadnie wyrok. Chociaż to już za późno, w każdym razie służę twojej kuzynie i ściskam cię serdecznie, poczciwy panie Pawle!"
Paweł zadumał się i żeby się pozbyć Stasia, przyobiecał mu, że natychmiast zejdzie na dół.
— Poluniu, mon cher Poluniu! nie gniewaj się na mnie, przypuśćmy, żem nawet pisał do tej osoby, o której myślisz, jakże wymagać możesz, żebym miał wyznać natychmiast — daruj mi, kochanie! — jeszcze pieszczotliwiej wołał Marcelek pocałowawszy go w ramię i w rękę, którą mu wydarto skwapliwie.
— Daj ci Boże wszystko dobre, ale radzę ci, żebyś był bardzo ostrożnym, bo jeżeli tak jest, jak przypuszczam, to nie ty rozpocząłeś grą, tylko ją z tobą rozpoczęto; a jeżeli kochasz, jeżeli masz serce, to — przegrawszy, będzie ci bardzo boleśnie — rzekł Paweł, któremu po przeczytaniu listu żal się zrobiło wujecznego brata.