Domek przy ulicy Głębokiej cz. 4 (Wolski Włodzimierz)
Strona 31
gał o przebaczenie, a po odjeździe nie wyobrażała sobie, jak mógł się rozstać bez żadnego usiłowania do porozumienia, do zgody. Łudziła się nieraz, że jakim bądź sposobem wróci, choćby na chwilę, aby ją zobaczyć, ośmieli się może napisać słów kilka — i po rozstaniu zostaną zawsze przyjaciółmi! Przepadł tymczasem jak kamień w wodzie. Ona przecie nie mogła rozpoczynać z nim korespondencji, tym bardziej że nie wiedziała, gdzie pisać do niego. Tak więc przekonana, że go zapewne przestała obchodzić, że zapomniał
o najżyczliwszej istocie, rad nierad żegnając czasy pierwszych marzeń, postanowiła porzucić Gierzeje, gdzie jej było coraz przykrzej...
W pożyciu z Beleńskim, który ją kochał prawdziwie, zaczęła znowu wypełniać powinność siostry; serdecznym słowem i wdziękiem ukształcenia przedzierać się coraz głębiej do duszy człowieka, w istocie najlepszego, tylko zwichniętego powierzchownym wychowaniem, stumanionego formułkami i przesądami światowości, zaspanego w próżniactwie, znudzonego hulanką. Przywiązując się do niego coraz bardziej, w pierwszych latach przeżyła jednak niemało chwil smutnych i samotnych, dopiero uczucie macierzyńskie łagodnym, świętym blaskiem rozjaśniło im pożycie,
i byli szczęśliwi...
Traf chciał mieć, że znowu spotkała Pawła w Warszawie — wspomnienia, jeszcze nie tak dawne, żywo zakołatały do tkliwego serca kobiety. Zdawało się, że przerwany obowiązek siostry godzi się jej znów wypełnić względem tego, co pierwszy rozbudziwszy jej serce, czcił ją korniej niż przedtem — a tak samo był potulny, cichy, nie wiedzący o przymiotach swoich i wyższości... sam jeden na świecie. Możność i liczne stosunki ułatwiać jej będą niewidzialną opiekę, odtąd już ciągle nad nim rozciągniętą. Chciała naprawdę zo-
o najżyczliwszej istocie, rad nierad żegnając czasy pierwszych marzeń, postanowiła porzucić Gierzeje, gdzie jej było coraz przykrzej...
W pożyciu z Beleńskim, który ją kochał prawdziwie, zaczęła znowu wypełniać powinność siostry; serdecznym słowem i wdziękiem ukształcenia przedzierać się coraz głębiej do duszy człowieka, w istocie najlepszego, tylko zwichniętego powierzchownym wychowaniem, stumanionego formułkami i przesądami światowości, zaspanego w próżniactwie, znudzonego hulanką. Przywiązując się do niego coraz bardziej, w pierwszych latach przeżyła jednak niemało chwil smutnych i samotnych, dopiero uczucie macierzyńskie łagodnym, świętym blaskiem rozjaśniło im pożycie,
i byli szczęśliwi...
Traf chciał mieć, że znowu spotkała Pawła w Warszawie — wspomnienia, jeszcze nie tak dawne, żywo zakołatały do tkliwego serca kobiety. Zdawało się, że przerwany obowiązek siostry godzi się jej znów wypełnić względem tego, co pierwszy rozbudziwszy jej serce, czcił ją korniej niż przedtem — a tak samo był potulny, cichy, nie wiedzący o przymiotach swoich i wyższości... sam jeden na świecie. Możność i liczne stosunki ułatwiać jej będą niewidzialną opiekę, odtąd już ciągle nad nim rozciągniętą. Chciała naprawdę zo-
www.nfspolska.pl


