Domek przy ulicy Głębokiej cz. 4 (Wolski Włodzimierz)
Strona 18
Kiedy szanowna para toczyła na górze taką rozprawę, którą przerwało przybycie Marcelka, na dole tymczasem Józiak po odejściu zakonnika ugoszczany serdecznie przez dawnych przyjaciół, co go puścić nie chcieli, wspomnieniu Michałki jeszcze przypisywał taką życzliwość kowala, grzeczność Fidrykowej, a zwłaszcza też łaskawość panny Marcjanny, co prawie tylko do niego i dla niego zwracała się z każdym wyrazem i spojrzeniem. Poczciwa dziewczyna chciała, o ile możności, osłodzić mu zmartwienie, rozmarszczyć młodą twarz, tak smutną i mizerną, że się aż serce z litości krajało. Kum Szczepan zaczął mu radzić, jak sobie ma począć z pieniędzmi, które z łaski Boga otrzymał w spadku. Opowiedział, że sam, od mniejszego znacznie rozpocząwszy, dorabiał się oto pomaleńku coraz więcej, wystawił dominę, i przynajmniej może córce zostawić po sobie tyle, że cudzej łaski nie będzie potrzebowała.
— E, wiesz co, Józiak — zawołał wreszcie stary, któremu rzeczywiście współczucie dla stolarczyka, chęć otrząśnięcia złego humoru i herbata z harakiem żywiej rozwiązała język — po jaką chorobę masz się tam tłuc Bóg wie gdzie w mieście. Na Tamce będzie ci teraz markotno, bracie! Wróć się oto do nas na Głęboką; tymczasem będziesz mieszkał z Maciusiem w izdebce przy kuźni i na mieszkanie nic nie wydasz, z nami jakoś rozerwiesz się, chłopaczku! Toćże my wszyscy życzliwi i przywiązali do ciebie, jakby, mospanie, nie przymierzając do krewniaka, do brata. Niech cię tam najjaśniejsze pioruneczki nie zatrzasną, że Bóg wie za jakie trzy grosze rozżaliłeś się oto na mnie przeszłego roku, aleć teraz, kiedy się przekonywasz, żeśmy się
— E, wiesz co, Józiak — zawołał wreszcie stary, któremu rzeczywiście współczucie dla stolarczyka, chęć otrząśnięcia złego humoru i herbata z harakiem żywiej rozwiązała język — po jaką chorobę masz się tam tłuc Bóg wie gdzie w mieście. Na Tamce będzie ci teraz markotno, bracie! Wróć się oto do nas na Głęboką; tymczasem będziesz mieszkał z Maciusiem w izdebce przy kuźni i na mieszkanie nic nie wydasz, z nami jakoś rozerwiesz się, chłopaczku! Toćże my wszyscy życzliwi i przywiązali do ciebie, jakby, mospanie, nie przymierzając do krewniaka, do brata. Niech cię tam najjaśniejsze pioruneczki nie zatrzasną, że Bóg wie za jakie trzy grosze rozżaliłeś się oto na mnie przeszłego roku, aleć teraz, kiedy się przekonywasz, żeśmy się
www.nfspolska.pl