Domek przy ulicy Głębokiej cz. 4 (Wolski Włodzimierz)
Strona 15
Zresztą, przypuśćmy już nawet najstraszliwsze nieszczęście; wszakże w każdym razie zostaje pani dobrodziejce emeryturka, z której powoli uiścić by się można z zaciągniętego dłużku i nie bez tego, żeby jeszcze nie wynalazły się jakie fundusiki.
— Żadnych, panie Jabłuszko!
— Ależ to się tylko tak mówi, najłaskawsza pani! Daję najświętsze słowo honorowe, pewny jestem tryumfu, jak pan adwokat powiada... Czując tylko wygórowaną delikatność i najskrupulatniejszą skrupulatność co do zaciągniętego długu i zaręczeń Szczepaniaka, ośmielę się przypomnieć pani, że nie na czcze słowo, nie na wiatr ani też ryzyko robiliśmy tę pożyczkę i że zawsze jesteśmy odpowiedzialni za nią, najłaskawsza pani! Wchodzę atoli w najrozsądniejszą myśl pani dobrodziejki, że zawsze lepiej być ostrożnym i przygotowanym na wszystko, wiedząc nawet, że się wygra nazajutrz.
— Tak jest, panie Jabłuszko!
— Cieszy mnie niesłychanie, że potrafiłem odgadnąć myśl pani dobrodziejki... Tak jest, pani dobrodziejko, strzeżonego Pan Bóg strzeże, zawsze i wszędzie. Szczepaniak istotnie wyświadczył nam wielką przysługę i znając z tak pięknej strony panią dobrodziejkę wiem, że mu pani pozostaniesz obowiązaną na zawsze.
— Suponuję, że o tym wątpić nie godzi się.
— Otóż, najłaskawsza pani, pan Marceli, tak zacny, przyzwoity i moralny skądinąd młodzieniec, nie wiedząc zapewne, jak dalece zachodzić mogą zobowiązania pani dobrodziejki względem Szczepaniaka, raz mu się nie odkłonił na ulicy, teraz znowu zaczyna, zdaje mi się, lekceważyć zanadto córkę Szczepaniaka, odezwał się o niej kiedyś u nas z żarcikami, po których najłatwiejsza z najłatwiejszych odgadnąć, że ją sobie ma za nic... Wszystko to dobrze, ale byłoby niedobrze,
— Żadnych, panie Jabłuszko!
— Ależ to się tylko tak mówi, najłaskawsza pani! Daję najświętsze słowo honorowe, pewny jestem tryumfu, jak pan adwokat powiada... Czując tylko wygórowaną delikatność i najskrupulatniejszą skrupulatność co do zaciągniętego długu i zaręczeń Szczepaniaka, ośmielę się przypomnieć pani, że nie na czcze słowo, nie na wiatr ani też ryzyko robiliśmy tę pożyczkę i że zawsze jesteśmy odpowiedzialni za nią, najłaskawsza pani! Wchodzę atoli w najrozsądniejszą myśl pani dobrodziejki, że zawsze lepiej być ostrożnym i przygotowanym na wszystko, wiedząc nawet, że się wygra nazajutrz.
— Tak jest, panie Jabłuszko!
— Cieszy mnie niesłychanie, że potrafiłem odgadnąć myśl pani dobrodziejki... Tak jest, pani dobrodziejko, strzeżonego Pan Bóg strzeże, zawsze i wszędzie. Szczepaniak istotnie wyświadczył nam wielką przysługę i znając z tak pięknej strony panią dobrodziejkę wiem, że mu pani pozostaniesz obowiązaną na zawsze.
— Suponuję, że o tym wątpić nie godzi się.
— Otóż, najłaskawsza pani, pan Marceli, tak zacny, przyzwoity i moralny skądinąd młodzieniec, nie wiedząc zapewne, jak dalece zachodzić mogą zobowiązania pani dobrodziejki względem Szczepaniaka, raz mu się nie odkłonił na ulicy, teraz znowu zaczyna, zdaje mi się, lekceważyć zanadto córkę Szczepaniaka, odezwał się o niej kiedyś u nas z żarcikami, po których najłatwiejsza z najłatwiejszych odgadnąć, że ją sobie ma za nic... Wszystko to dobrze, ale byłoby niedobrze,
www.nfspolska.pl