Domek przy ulicy Głębokiej cz. 4 (Wolski Włodzimierz)
Strona 13
Wiedząc wszyscy o małomówności Pawła nie dziwili się, że zapaliwszy cygaro siadł w kącie i odzywał się rzadko. Paweł zaś, ile razy spojrzał na Szczepaniaka i Marcysię albo na ojca Jakuba, zaraz stawała mu na myśli pożyczka Wujenki, i tak go to dręczyło, że widocznie przykro mu było w ich towarzystwie. Wkrótce pożegnawszy ich pobiegł do Gulmańcewiczowej na górę, zastukał parę razy, drzwi mu nie otworzono, chociaż z ulicy widział światło na facjatce. Rad nierad zeszedł i dopiero na Nowym Mieście znalazłszy dorożkę, przemoczony i zmartwiony wrócił do domu. A na facjatce odbywała się tymczasem walna narada między Gulmańcewiczową a Jabłuszką.
— Pani Kontrolerowo dobrodziejko, daję najświętsze słowo honorowe, że jestem nie wiedzieć kim, czy nie powinniśmy wygrać koniecznie. Wszystko przemawia za nami, a najprzód słuszność sprawy... jak to już nie tylko ja, ale pan adwokat tylokrotnie pani dobrodziejce nadmieniał.
— Tak się zdaje przynajmniej, panie Baltazarze! Błagam Pana Boga, żeby tak było... nie wiem skąd, jednak mam złe przeczucia.
— Tak zwykle bywa, najłaskawsza pani, przed chwilą stanowczą... a przyzna pani dobrodziejka, że tym przyjemniej będzie po złych przeczuciach wygrać spraweczkę, dusić Szpagatowicza albo zagarnąć mu Suchą Rękawkę, albo też geldeczku okrągłą sumkę, pani Kontrolerowo! Dowiedziałem się, i przykro mi, że nachodzi panią zawsze Chałek Barbones, z którym radziłem jednak najpokorniej pani dobrodziejce, żeby się w żadne konszachty nie wdawała.
— Nie mam się co wypierać, aktualnie był u mnie znowu kilka razy, panie Jabłuszko... i sprowadził mi prócz tego kilku innych Żydów proponując mi ciągle
— Pani Kontrolerowo dobrodziejko, daję najświętsze słowo honorowe, że jestem nie wiedzieć kim, czy nie powinniśmy wygrać koniecznie. Wszystko przemawia za nami, a najprzód słuszność sprawy... jak to już nie tylko ja, ale pan adwokat tylokrotnie pani dobrodziejce nadmieniał.
— Tak się zdaje przynajmniej, panie Baltazarze! Błagam Pana Boga, żeby tak było... nie wiem skąd, jednak mam złe przeczucia.
— Tak zwykle bywa, najłaskawsza pani, przed chwilą stanowczą... a przyzna pani dobrodziejka, że tym przyjemniej będzie po złych przeczuciach wygrać spraweczkę, dusić Szpagatowicza albo zagarnąć mu Suchą Rękawkę, albo też geldeczku okrągłą sumkę, pani Kontrolerowo! Dowiedziałem się, i przykro mi, że nachodzi panią zawsze Chałek Barbones, z którym radziłem jednak najpokorniej pani dobrodziejce, żeby się w żadne konszachty nie wdawała.
— Nie mam się co wypierać, aktualnie był u mnie znowu kilka razy, panie Jabłuszko... i sprowadził mi prócz tego kilku innych Żydów proponując mi ciągle
www.nfspolska.pl